Z wizytą w Wiedniu

Wiedeń. Ileż ja razy, w trakcie podróży do Grecji czy Włoch,  przejeżdżałam przez to miasto. I traf chciał, że za każdym razem w drodze powrotnej gubiłam się w tym mieście. Jedynym więc celem było jak najszybsze odnalezienie drogi „nach Warschau”. W międzyczasie jednak okazywało się, że zza szyb samochodu miasto jest tak piękne, iż wypadałoby je kiedyś odwiedzić na dłużej! 

20 lat trwał ten tajemniczy termin ‘kiedyś’. 

Aż w końcu, w styczniu 2019 r. się udało. 

Co kiedyś wiedziałam o Wiedniu? Stolica Austrii. Austria? Swego czasu mieli świetnych skoczków narciarskich (ale nasi i tak byli lepsi i do tej pory są! 🙂 A, i oczywiście Nad pięknym modrym Dunajem.   

Oficjalnie pojechaliśmy z kolegami z redakcji na jedne z największych Targów Motoryzacyjnych i Turystycznych w Europie. Nieoficjalnie: mnie najbardziej zależało na odwiedzeniu muzeum-domu narodzin mojego ulubionego kompozytora Franza Schuberta. I Mozarta. I Opery Wiedeńskiej.

Wiedeń to bezapelacyjnie miasto Mozarta. On jest w każdym sklepie – czy to na czekoladkach, czy na tabakierach, czy na… wszystkim.  I tak sobie myślę, że to on jest głównym magnesem przyciągającym turystów do stolicy Austrii.

Tymczasem… architektura. Powiedzieć, że jest piękna to jakby nic nie powiedzieć. Tam się idzie tymi ulicami, placami i po prostu można wpaść na słup drogowy od zapatrzenia się w nią. (Jeśli ktoś wrażliwy na sztukę)

Na zwiedzanie tego, co chciałam zobaczyć miałam tylko kilka godzin. I to też już ‘wieczorową porą’. Może i lepiej?

W Schubercie zakochałam się bezapelacyjnie, gdy nasz dyrygent przyniósł nam na próbę chóru Kyrie z Mszy G-dur.

Muzeum-dom narodzin Franciszka Schuberta znajduje się trochę na uboczu (gdy się rodził, były to przedmieścia Wiednia).

I o ile Muzeum Mozarta to miejsce w samym centrum, muzeum w dużej mierze multimedialne, z tłumem turystów, o tyle… Dom Narodzin Schuberta – jak by ktoś zaprosił mnie do swojego mieszkania w odwiedziny, na prywatną audiencję.

To muzeum jest w pełni… zharmonizowane? Tak jak muzyka Schuberta?                             

Tak się zastanawiam, co mamy wspólnego z Austriakami. Na pewno barwy biało-czerwone i wspaniałych kompozytorów.

Berenika Medyńska

Dodaj komentarz